Założenia do przyszłorocznego budżetu państwa uruchomiły falę wyliczeń dotyczących limitów wpłat na indywidualne konta emerytalne. Według pierwszych szacunków limit na IKE może przekroczyć 30 tys. zł, a na IKZE, 12 tys. zł dla osób zatrudnionych na etacie (przedsiębiorcy mają limit wyższy). Do tego dochodzą doniesienia o planowanej zmianie sposobu ustalania tych progów. Dla oszczędzających to sygnał, żeby jeszcze jesienią sprawdzić, ile faktycznie wpłacili w tym roku i czy zdążą wykorzystać ulgę podatkową.
Skąd biorą się limity i dlaczego rosną
Limity nie są ustalane arbitralnie co roku przez ustawodawcę. Wynikają z prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego w gospodarce narodowej, które publikowane jest właśnie w założeniach budżetowych. Mechanizm wygląda tak:
- IKE, trzykrotność prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego.
- IKZE, 1,2-krotność tego samego wynagrodzenia dla osób nieprowadzących działalności.
- IKZE dla przedsiębiorców, 1,8-krotność, czyli wyraźnie więcej.
Ponieważ prognozowane wynagrodzenie rośnie szybko, rosną też limity. To dobra wiadomość dla osób, które realnie mają z czego odkładać, przestrzeń w „tarczy podatkowej" się powiększa. Warto jednak pamiętać, że dopóki rozporządzenie nie zostanie ogłoszone, mówimy o szacunkach, a nie o liczbach ostatecznych.
IKE i IKZE, dwie różne korzyści podatkowe
To najczęstsze źródło nieporozumień u początkujących. Oba konta są „emerytalne", ale ulga działa w nich inaczej.
IKE nie daje żadnego odliczenia od dochodu. Jego zaletą jest zwolnienie z 19-procentowego podatku od zysków kapitałowych (tzw. podatku Belki) przy wypłacie po 60. roku życia (lub 55., jeśli nabyliśmy wcześniej uprawnienia emerytalne) i przy spełnieniu warunku wpłat w co najmniej pięciu latach kalendarzowych. Im dłuższy horyzont i im wyższe zyski, tym większa realna korzyść.
IKZE działa odwrotnie: wpłatę odliczasz od podstawy opodatkowania w rocznym PIT. Przy 12-procentowej stawce wpłata rzędu 12 tys. zł daje ok. 1,4 tys. zł mniejszego podatku, przy 32 procentach, blisko 3,9 tys. zł. Haczyk: wypłata po 65. roku życia (i po minimum pięciu latach wpłat) jest obciążona zryczałtowanym podatkiem 10 procent. To nie jest ulga „na zawsze", tylko odroczenie podatku połączone z jego obniżeniem.
Co zrobić jeszcze w tym roku
Limity nie przechodzą na kolejny rok. Niewykorzystana przestrzeń po prostu przepada, dlatego końcówka roku ma znaczenie praktyczne.
- Sprawdź stan wpłat, w panelu instytucji prowadzącej konto zwykle widać, ile z limitu już wykorzystałeś.
- Policz realną korzyść z IKZE, jeśli jesteś w drugim progu podatkowym, odliczenie jest znacznie cenniejsze niż przy 12 procentach.
- Nie zostawiaj przelewu na 31 grudnia, liczy się data zaksięgowania u dostawcy, a nie zlecenia przelewu.
- Pamiętaj o kosztach, opłaty za zarządzanie w niektórych funduszach potrafią zjeść sporą część przewagi podatkowej. Konta maklerskie IKE/IKZE są zwykle tańsze, ale wymagają samodzielności.
- Traktuj wpłatę jako pieniądz zamrożony, wcześniejsza wypłata z IKZE oznacza doliczenie całej kwoty do dochodu i opodatkowanie według skali.
Podsumowanie
Rosnące limity IKE i IKZE nie zmieniają zasad gry, zmieniają jej skalę. Dla większości oszczędzających realnym ograniczeniem nie jest limit, tylko możliwości budżetu domowego. Sensowna kolejność to: poduszka finansowa, spłata drogiego długu, a dopiero potem maksymalizacja wpłat emerytalnych. Jeśli jednak masz wolne środki i płacisz PIT według skali, IKZE jest jednym z niewielu legalnych sposobów na obniżenie podatku, a IKE, na uniknięcie podatku Belki w długim terminie.
Tekst ma charakter edukacyjny i nie stanowi porady inwestycyjnej ani podatkowej. Ostateczne limity obowiązują dopiero po ogłoszeniu w oficjalnym obwieszczeniu.
Codzienny skrót na Telegramie
Najważniejsze newsy dnia w 60 sekund. Bez spamu.
Ten artykuł ma charakter wyłącznie edukacyjny i nie stanowi porady inwestycyjnej, rekomendacji ani oferty w rozumieniu przepisów prawa. Inwestowanie w kryptowaluty i instrumenty finansowe wiąże się z ryzykiem, włącznie z utratą całości zainwestowanych środków.



